sobota, 15 sierpnia 2009

Czekam już tylko na lewackie bojówki

Bardzo krótko, chociaż zjawisko zasługiwałoby na znacznie dłuższą analizę. Demokraci najwyraźniej jednak przestraszyli się bagatelizowanych przez siebie Tea Parties/Town Hall Meetings. W kółko opowiadają bajki o tym jak mroczne korporacje i źli Republikanie wszystkim sterują. Jak zauważył Tucker Carlson, korporacje akurat nie protestują (tylko na tym jak zwykle zarobią), a Partia Republikańska nie stała się nagle w magiczny sposób zorganizowana. Oni w ogóle chyba nie potrafią pojąć, że jakieś zjawisko może nie być zorganizowane odgórnie. Tak jak w kampanii Rona Paula, pytano go jak zorganizował zbieranie pieniędzy. Nie zorganizował, samo się zrobiło oddolnie, tak jak powinno. Cóż... Demokraci są w dupie, tylko się pogrążą jak dalej Nancy Pelosi będzie pisała o nieamerykańskich atakach, Obama będzie robił za mądrale i mówił o pewnych kanałach kablowych, a reklamy straszące nieznanymi siłami dalej będą w kółko lecieć w tv. Demokratka kłamiąca na Town Hall, że jest lekarzem... ACORN dowożące zwolenników świtem na spotkanie z senatorem w silnie konserwatywnym hrabstwie...(to mnie osobiście rozwaliło, stąd tytuł, normalnie najlepsze marksistowskie tradycje) Bezczelna congresswoman odbierająca telefon w czasie gdy wyborcy zadają jej pytania... No nie w dobie Internetu, no bez jaj, to nie przejdzie... Swoją drogą cała ustawa przypomina Traktat Lizboński - nikt nie czytał, nikt nie rozumie, nikt nie wie co zawiera, ale trzeba uchwalić natychmiast.

Brak komentarzy: