środa, 29 lipca 2009

Demokracja idzie w cholerę

Jak wszyscy pamiętamy, PiS był tą partią która miała niszczyć demokrację, dzisiaj widzimy że najprawdopodobniej będzie nią PO. Tow. Tusk (na którego głosowałem...) popiera najwyraźniej parytety dla kobiet na listach wyborczych. Kobiety w PO natomiast ich nie chcą, więc może źle je oceniałem.

(...)
Henryka Bochniarz podkreśliła, że premier jest zwolennikiem parytetu, czyli rozwiązania równościowego, bo kobiet jest w społeczeństwie połowa, więc nie ma żadnego powodu, żeby godzić się na mniejsze kwoty.
(...)
Jak dodała Bochniarz, premier zadeklarował, że niezależnie od tego, jak będą przebiegały prace nad ustawą, PO w wyborach samorządowych wprowadzi swoje wewnętrzne rozwiązania mówiące, że w połowie okręgów pierwsze miejsce na listach wyborczych muszą zajmować kobiety i pierwsze sześć miejsc na każdej liście zajmować będą naprzemiennie kobieta i mężczyzna.
(...)
- Potrzeba kobietom pewnych ułatwień, ponieważ przez ostatnie kilkaset lat były nieobecne w życiu publicznym. Te ułatwienia wprowadzano dla różnych grup wykluczonych, np. dla czarnych obywateli Ameryki. Polityka afirmatywna prowadzona była przez wiele lat. To dało efekty, mamy czarnego prezydenta USA. Kobiety potrzebują tego wspornika na pewien okres, 2-3 kadencje - mówiła Środa.
(...)
Pytana, czy projekt wprowadzający parytety może budzić wątpliwości konstytucyjne, Zielińska przypomniała, że tego typu rozwiązanie jest zgodne ustawodawstwem unijnym dotyczącym wyrównywania szans. - Traktat Lizboński mówi o tym, że musi być zrównoważony udział, promocja równości kobiet i mężczyzn. A to jest właśnie taki akt promocji, nie tylko obrona przed dyskryminacją, ale wychodzenie krok naprzód - powiedziała. Dała, że kwestia ta była rozstrzygana w wielu krajach UE i podkreśliła, że jej zdaniem wprowadzenie parytetów dla kobiet nie jest sprzeczne z polską konstytucją.
(...)

WP

Jak sprawnie towarzyszka Środa unika słowa przywilej... I to porównanie do murzynów... Może Bill Cosby jej powinien wytłumaczyć, że afroamerykanie muszą sami sobie pomóc, a nie narzekać tylko na białych. Jak czarne dziecko się uczy to słyszy, że zachowuje się jak biały. Zresztą prawdę mówiąc porównanie jest tak dalekie i idiotyczne, że nie ma co się rozpisywać tu o USA. Mają czarnego Prezydenta, pomijając wątpliwy związek przyczynowo-skutkowy (facet nie jest przecież nawet potomkiem niewolników, aczkolwiek niektórzy jego przeciwnicy sugerowali, że dostał się na Harvard bo jest czarny, nie potrzebował jednak jakoś parytetu, żeby wygrać, pomimo iż prawie wszyscy kandydaci byli biali), to my mieliśmy Premiera-kobietę dawno temu i na nikim w tym kraju nie robią takie rzeczy najmniejszego wrażenia. Dziwi mnie natomiast dlaczeto towarzyszka Środa szuka przykładu tak daleko, w końcu mamy podobne doświadczenia z punktami za pochodzenie robotniczo-chłopskie...

Zabawa towarzyszki Zielińskiej w Traktat Lizboński też jest urocza, na tyle na ile cwaniactwo może być urocze. Co to w ogóle ma do rzeczy? Naczytała się za dużo logiki dla prawników? Nie ma to jak przywołać UE kiedy jest to wygodne i nikt nie wie o co chodzi, słuchaj, zaściankowy polski ludzie, UE ci mówi. Tylko co to ma do rzeczy, że parytety są niesprzeczne z nieratyfikowanym Traktatem Lizbońskim, który przecież podobno nie jest konstytucją, a właściwie niesprzeczne z dodatkiem do niego jakim jest Karta Praw Podstawowych UE, która przypadkiem nie może w tych sprawach niczego narzucić, a nam to już w ogóle bo mamy opt-out jeśli chodzi o moralność publiczną, kiedy każdy średnio rozgarnięty człowiek widzi, że parytety są zamachem na demokrację? Jakoś nie widzę wyżej wymienionych towarzyszek jak zakazują dostępu do urzędów państwowych dawnym prlowskim poganiaczom niewolników, a zgodnie ze swoją logiką powinny i byłoby to nieskończenie bardziej sprawiedliwe.

Co do tego, dlaczego towarzysz Tusk w ogóle słucha tych... hm... Zagubionych Pań Przyszłych Polityczek ;p, pisał o tym Piotr Zaremba w zeszłym tygodniu. Premier jest politykiem i widzi z której strony wieje wiatr w Europie. Za Zarembą cytuję Tuska z 2000, my liberałowie jesteśmy przeciw społecznej inżynierii, bo ona jest sprzeczna z zasadą wolności. Jak on wtedy dobrze gadał... No więc po co mamy się w ogóle bawić w głosowanie, skoro i tak politycy działają wg trendu, a nie nawet swoich, jakie by one nie były, poglądów? Żeby pajace się z frekwencji cieszyli, że mają dużo fanów?

Brak komentarzy: