niedziela, 26 października 2008

Obama i skrajna lewica

Thomas Sowell (czlowiek o nieporownywalnie bardziej imponujacej biografii od Baracka) od dluzszego czasu ostrzega przed Obama, co zreszta ze wzgledu na ich poglady nie powinno byc zaskoczeniem. Jego ostatni artykul wydal mi sie jednak interesujacy http://article.nationalreview.com/?q=ZTQ5YTM3M2UzMjY3N2M3YWRiMDI0NzNmMTNhNjJlNTc=
There are, after all, some honest and decent people on the Left. But these have not been the ones that Obama has been allied with — allied, not merely “associated” with.
(...)
A candidate who spends two decades promoting polarization and then runs as a healer and uniter, rather than a divider, forfeits all trust by that fact alone.

I nie, Sowell nie twierdzi jak Richard Pipes, ze "Obama's multiple links to anti-Americans and subversives mean he would fail the standard security clearance process for Federal employees". Raczej ma podobne spostrzezenia jak ja przy okazji pastora Wrighta, ci ludzie to nie sa tylko ekscentryczni lewicowcy. Oni sa antyamerykanscy.

W kazdym razie strategicznie wole chyba, zeby Obama wygral. Reagowal na kryzys bedzie w ten sam sposob co McCain, ale przynajmniej nie bedzie bredzil, ze sa to wolnorynkowe rozwiazania. Kryzys sie pogorszy i moze nastepnym razem wygra ktos rozsadny. Oczywiscie o ile Ameryka przetrwa Obame ;)

BTW, z drugiej strony w czasie Wielkiego Kryzysu ta logika sie nie sprawdzila, identyczna sytuacja jak dzisiaj i Roosevelt dal rade sie utrzymac przy wladzy (zeby tylko utrzymac) pomimo groteskowego interpretowania konstytucji... wiec Amerykanie maja naprawde ciezki wybor

Brak komentarzy: