sobota, 7 czerwca 2008

O Tarczy...

Niedawno zostałem zapytany jakie jest moje stanowisko w sprawie Tarczy (wielką literą, wynalazek SKN SZ potwierdzony przez Rektora SGH :P)... Odpowiedz brzmiała, że zależy to od ostatecznego kształtu amerykańskiej propozycji. Cały czas tak jest. Natomiast coś się jednak zmieniło. Przeczytałem zdecydowanie popierający rozmieszczenie elementów Tarczy Antyrakietowej w Polsce artykuł Ambasadora Nowaka w GW i mnie dobiło. Bartosz Węglarczyk wydaje się na swoim blogu zachwycony, ale dla mnie ten artykuł to zbitka aroganckich ogólników i sloganów, typowe neo-konserwatywne chrzanienie, którego słucham już zbyt długo. Jedyne czego on może dowodzić to braku przekonujących argumentów "za".

Przez aroganckie slogany mam na myśli np.
(...)wąskiego i prowincjonalnego pojmowania interesu narodowego, tracenia z pola widzenia dalekosiężnych skutków obecności (lub nie) tarczy antyrakietowej nie tylko dla Polski, ale także całego Sojuszu oraz obszaru euroatlantyckiego(...)

Dokładnie takie chrzanienie o jakie GW się oskarża. Wątpiący w sens tej instalacji są po prostu prowincjonalni i krótkowzroczni.

W wymiarze strategicznym - tarcza zapewniłaby ochronę przed rakietami balistycznymi(...)

Tak, bo Polska to się rakiet balistycznych boi :P Nasi tradycyjni wrogowie ich nie potrzebują, o ile jeszcze są naszymi wrogami, a innych nie mamy.

Niepowodzenie z tarczą oznaczałoby nieuchronne oddalanie się od naszego głównego sojusznika, marginalizację w Europie oraz osłabienie w relacjach z Rosją.

Czyli co? Że jak kupiliśmy F-16 i braliśmy udział w każdej amerykańskiej operacji w której się dało od Pustynnej Burzy to już się nie liczy? Marginalizację w Europie? WTF? Osłabienie w relacjach z Rosją także jakieś wątpliwe. Chociaż zawsze fajnie jest coś na złość Rosji zrobić to nie zawsze musi być to racjonalne posunięcie. Na pewno nie jest robienie Rosji czegoś na złość bez powodu jak np. kiedy Prezydent Kaczyński nazywał rondo w Warszawie imieniem Dudajewa. Wzmocnienie w relacjach z Moskwą byłoby pewnie takie, że Rosjanie chcieliby o nas rozmawiać z Amerykanami zamiast Niemcami...

W wymiarze politycznym - tarcza zwiększa rolę Polski jako sojusznika USA w szerszym, nawet globalnym, wymiarze.

USA mają bazy wojskowe w ponad 60 krajach. Nie widzę w jaki sposób 10 antyrakiet w malutkiej instalacji w Polsce miałoby uczynić nas jakimś rzekomo kluczowym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych na miarę Izraela. Przychylam się do tezy, że baza antyrakiet ma stanowić głównie zasłonę dymną dla radaru w Czechach, który jest w rzeczywistości kluczową instalacją, jak najbardziej zresztą skierowaną przeciwko Rosji. [nie, w tym nie widzę niczego złego, tylko stwierdzam ;)] Doniesienia jakoby Amerykanie mieli budować radar nawet bez antyrakiet wydają się potwierdzać tą tezę. Naprawdę mam uwierzyć, że w przypadku inwazji ze wschodu lub zachodu, które nawiasem mówiąc nie są zbytnio prawdopodobne, USA przypłyną bronić Polski, swojego jedynego zabezpieczenia przed krwiożerczym Iranem? Żeby się zabezpieczyć przed Iranem włączą się do prawdziwej wojny? Ron Paul może trochę przesadził nazywając Iran krajem trzeciego świata bez armii, sił powietrznych czy marynarki wojennej, no ale właśnie jest to coś na ten kształt :P

Skoro USA nie chcą wg przecieków medialnych dać nam niczego wartościowego za Tarczę to najwyraźniej im na niej wcale nie zależy. Po co mamy mieć u siebie instalację nośną medialnie, ale jednak bez znaczenia strategicznego?

"W wymiarze wojskowym - tarcza może przynieść pewne korzyści inwestycyjne i modernizacyjne; stworzyć lepszą atmosferę i lepszą infrastrukturę dla zaangażowania USA w modernizację polskich sił zbrojnych."
Turcja dostaje od USA miliardy dolarów, a my promile budżetu naszego MON. Zaangażowanie USA w modernizację polskich sił zbrojnych jest fikcją o czym pisał wcześniej również w GW gen. prof. dr hab. (fajny tytuł :D) Koziej. Amerykanie myślą, że coś nam dają, a nam to niewiele pomaga, bo musimy wydawać to na amerykański sprzęt. Zakup myśliwców wiele nam nie dał to tym bardziej śmiem wątpić w korzyści z bazy.

Mam wrażenie, że Polska jest traktowana zupełnie niepoważnie, a w najlepszym wypadku możemy liczyć na rekompensatę strat (większe wydatki na kontrwywiad, pogorszenie stosunków z Rosją i zachodnioeuropejską opinią publiczną... raczej takich drobnych strat, ale trzeba za nie zapłacić) zamiast jakichkolwiek korzyści. Jeśli Waszyngton myśli, że altruizm nam się już do reszty na łby rzucił to się rozczaruje.

Jestem zapewne bardziej proamerykański od większości Amerykanów (którzy wkrótce być może będą mieli antyamerykańskiego prezydenta, Baracka Obamę, mój wniosek z afery Jeremiaha Wrighta... chociaż obaj kandydaci są siebie warci...), przez lata popierałem budowę Tarczy, ale na ten moment jestem przeciw. Wydajemy pieniądze podatników na udział w wojnach, które nie mają sensu ani dla nas ani dla Ameryki, do USA musimy jeździć z wizami i zapewniać, że nie współpracowaliśmy nigdy z nazistami, a myśliwce nie dość, że jednosilnikowe to jeszcze się wydają psuć... kiepski interes...

Brak komentarzy: