piątek, 13 czerwca 2008

Dobry dzień dla Europy

Irlandczycy zagłosowali przeciwko Traktatowi z Lizbony, tym samym populizm euro-filów (dla odróżnienia od pro-europejskich, proszę obejrzeć ich propagandę, zero informacji, same bzdurne ogólniki bez argumentów, populizm w odwoływaniu się już nawet do II Wojny Światowej...) przegrał z oczywistymi argumentami przeciwników o skandalicznej próbie ratyfikacji, skandalicznej formie traktatu, początku tworzenia superpaństwa, centralizacji i ogólnej euro-biegunce-prawnej.


Ponadto...

Niemcy i Francja wyrażają ubolewanie z powodu "nie" Irlandczyków dla unijnego Traktatu Lizbońskiego i jednocześnie pragnienie, aby proces ratyfikacji Traktatu był kontynuowany - głosi wspólne oświadczenie kanclerz Angeli Merkel i prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego.

i
Podobnego zdania jest Jose Manuel Barosso. - Wierzę, że odrzucenie Traktatu Lizbońskiego nie było głosowaniem przeciwko Unii Europejskiej – skomentował szef Komisji Europejskiej. Mimo fiaska referendum w Irlandii Barroso opowiedział się za kontynuowaniem ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego w kolejnych krajach członkowskich Unii. - Traktat nie jest martwy – przekonywał.


Czekam na komentarz redaktora Michnika o pełzającym zamachu stanu, tyle że ten już wcale nie jest jedynie pełzający.

Szacunek dla Irlandczyków za odwagę i za to, że nie dali sobie wmówić, że to redystrybuowane przez UE pięniądze zbudowały Irlandię. Irlandczycy zbudowali Irlandię.

UPDATE, TVN i TVP dopiero w 9 minucie wspomniały o Traktacie

UPDATE2, bardzo polecam wywiad z architektem zwycięstwa, Declan'em Ganley'em, biznesmen na czele ruchu społecznego Vs eurokraci i MSM, piekny symbol :)

najgenialniejsza część wywiadu:
(...)Dlaczego mamy przekazywać brukselskiej elicie jeszcze więcej władzy bez odpowiedzialności? Czy my, w Irlandii, wyglądamy na głupków? Przecież dobrze wiemy, że dziesiątki milionów naszych europejskich współobywateli z Francji i Holandii powiedziało już „nie”. Ci pajace z Brukseli chyba nie mają uszu ani oczu.Zamiast się zastanowić nad tym, co się stało, wyprodukowali nowy projekt – o 10 tysięcy słów dłuższy od poprzedniego. Od razu pojęli, że mają problem: jak przedstawić ludziom Lizbonę jako minitraktat, skoro w rzeczywistości jest on dłuższy od poprzedniego projektu? I znaleźli rozwiązanie – zmniejszyli rozmiar czcionki i odstępy między wierszami, przez co traktat zrobił się krótszy o 60 stron. Kolejny raz wzięli nas za idiotów.(...)


UPDATE3, Donald Tusk przyłączył się do pełzającego zamachu stanu
Premier Donald Tusk opowiada się za tym, aby mimo odrzucenia Traktatu Lizbońskiego w irlandzkim referendum, reszta krajów Unii Europejskiej ratyfikowała ten dokument.

Brak komentarzy: