środa, 7 maja 2008

"Got no privacy, got no liberty"...

I was born in a welfare state
Ruled by bureaucracy
Controlled by civil servants
And people dressed in grey
Got no privacy, got no liberty
Cos' the twentieth century people
Took it all away from me.
The Kinks

A prywatność ma się coraz gorzej. Wg nowelizacji prawa bankowego, prokuratorzy uzyskają dostęp do informacji o kontach bankowych każdej osoby fizycznej prowadzącej jednoosobową działalność gospodarczą. O obiekcjach w sprawie tego skandalu napisał dzisiaj Dziennik. I to był chyba jedyny głośny głos nieśmiało krytyczny wobec pomysłu. Od tej publikacji wszystkie media kupują już kretyńskie wymówki Donalda Tuska, że oni to nie PiS i wszystko jest w porządku. Tusk udowodnił dzisiaj, że jest dokładnie tym za kogo go większość liberałów ma, czyli głupim dupkiem. (Pisałem już, że na gnojka głosowałem?)

Z bloga Roberta Gwiazdowskiego dowiedziałem się natomiast, że

(...) mające kosztować 100 mln zł centrum obliczeniowe Ministerstwa Finansów nie będzie ulokowane w Radomiu, ale w… ośrodku ABW koło Otwocka. Plan przewiduje nawet podobno współuczestnictwo Agencji w budowie. Gdy CBA za rządów niedobrego PiS-u zamierzało „podpiąć się na sztywno” do systemu komputerowego ZUS, wybuchła wielka afera! Ale dziś, za rządów dobrej PO „podpięcie” się ABW do danych Ministerstwa Finansów to nie jest żaden problem.

Jakby dzień nie był wystarczająco dobry, na koniec znowu dobił mnie Dziennik.

Nieprzyjemną niespodziankę szykują nam Amerykanie. Oficerowie na lotniskach mogą zgrać całą zawartość laptopa i telefonu komórkowego każdego turysty wjeżdżającego do USA. Takie prawo przyznał im sąd. Służby tłumaczą, że nie chcą utrudniać życia turystom, a jedynie... terrorystom.


Precyzyjnie to jak rozumiem nie tylko turystom lecz wszystkim i nie do końca przyznał sąd... Michael Arnold podróżujący z Filipin musiał włączyć na polecenie kontrolerów na lotnisku w LA swojego laptopa. Nie skończyło się jednak na tym. Dzielni urzędnicy przystąpili do rozglądania mu się po dysku twardym. I natknęli się na zdjęcia które uznali za pornografię dziecięcą. W wyniku tego Arnold dostał zarzut

possessing and transporting child porn and with traveling to a foreign country with the intention of having sex with children[WTF?!, przyp. RMT]

Sędzia Pregerson, nominowany przez Clintona, orzekł że złamane zostało prawo (Czwarta Poprawka, broniąca przed nieuzasadnionymi przeszukaniami) gdyż nie istniały konkretne podejrzenia do przeszukania komputera. I tą sensowną decyzję cofnął sędzia O'Scannlain, nominowany zresztą przez Prezydenta Reagana. W ten sposób biznesmeni będą teraz podróżować do USA z pustymi laptopami i ściągać zawartość z sieci po przylocie. Ci którzy zapomną skasować zawartości mogą mieć nadzieję, że niedojdy z obsługi lotniska przypadkowo zrobią to za nich próbując skopiować zawartość dysku. Tak czy inaczej coraz mniej mam ochotę w ogóle jechać do USA... może statkiem, w portach chyba mniej psychopatyczne kontrole...

Brak komentarzy: