piątek, 4 kwietnia 2008

Krótko o pobycie w bibliotece SGS

Siedzę właśnie w cholernej bibliotece Szkoły Głównej Socjalizmu. W podręcznym księgozbiorze znajdziecie tu ze dwie liberalne książki oraz pół tony Marksa, Langego i innych Samuelsonow. Właściwie "liberalne" biorąc pod uwagę, że jedna z nich to tylko Milton Friedman.
Jeszcze mnie trochę nosi po mojej krytyce marksistowskiego artykułu na angielskim. Jakiś pismak wywalił kilka bzdetów, a ja żeby porządnie na nie odpowiedzieć musiałbym mówić ze 3 godziny, a nie te kilka zdań. Zatem jak zwykle.
Inna refleksja, swoją drogą jak widzę innych wyborców PO to się nie dziwię, że ta partia wygląda jak wygląda. Generalnie brak idealizmu i moda na wszelkie odcienie szarości u młodych ludzi, którzy podobno mają się buntować, mnie nieco przeraża. Rozsądek utożsamiają z umiarkowaniem jakby każda idea była zła, a człowiek mógł tylko przyjmować do wiadomości (język z deklaracji szczytu NATO :P) stan zastany. Jakby wszystko zostało już wymyślone i wprowadzone w życie. Jakby nie wiedzieli, że jeden człowiek może zmienić świat. A John Galt zatrzymać nawet jego silnik.

Brak komentarzy: